🎃 Dom Edyty Górniak W Milanówku
Edyta Anna Górniak przyszła na świat 14 listopada 1972 roku w Ziębicach. Jest uznaną polską wokalistką, kompozytorką, autorką tekstów i artystką musicalową. Swoją wielką przygodę z muzyką rozpoczęła już mając 14 lat. Występował później w musicalu „Metro”. Zdecydowanym sukcesem było dla Edyty Górniak drugie miejsce
Edyta Górniak udostępnia w sieci bardzo odważne zdjęcia. W sieci jest mnóstwo gorących kadrów artystki, które rozgrzały jej fanów do czerwoności. ZOBACZ GORĄCE ZDJĘCIA EDYTY GÓRNIAK
W reality-show, podzielonym na 12 odcinków, zobaczymy, jak gwiazda estrady uczy się jazdy samochodem. Producenci zakładają, że w finałowym wydaniu artystka zda egzamin na prawo jazdy. Zobacz: PAPARAZZI: Edyta Górniak w dresie uczy się jeździć. Inni kursanci nie mogą liczyć na takie luksusy. Edyta Górniak o kusie na prawo jazdy.
Edyta zapowiada koniec ludzkości. "Teraz szatan ma ucztę. Jeżeli człowiek nie przypomni sobie teraz, kim jest Bóg, to człowiek przestanie istnieć. Zostaną same cyborgi". 7.
Edyta Górniak o swoim prawdziwym wieku. Edyta Górniak na początku tego tygodnia wywołała w mediach prawdziwą burzę! Przypomnijmy, że Edyta Górniak ogłosiła, że żyje na Ziemi już od 4000 lat. Do tego nieoczekiwanego wyznania na temat jej prawdziwego wieku doszło podczas rozmowy z internautami na jej profilu Instagramie.
Allan Krupa, syn Edyty Górniak lada moment skończy 19 lat. Od dawna prowadzi samodzielne życie. Od jakiegoś czasu mieszka ze swoją partnerką Angeliką Dziedzic (19 l.).
Syn Edyty Górniak w zeszłym roku skończył 18 lat i przy okazji rozpoczął swój wielki debiut na muzycznej scenie. Nagrał pierwsze teledyski, a w czasie Sylwestra Marzeń z Dwójką pojawił się ze swoją mamą na scenie. Wiadomo, że Allan jest bardzo samodzielny i szybko wszedł w dorosłe życie. Jest przede wszystkim szczęśliwie
Jej syn Allan trafił do szpitala. Jak poinformowała wokalistka, jej syn doznał zatrucia na skutek pęknięcia wyrostka. We wtorek Edyta Górniak wydała specjalne oświadczenie. Wynika z niego, że diwa jest przejęta stanem zdrowia Allana i nie ukrywa, że w dramatycznych chwilach towarzyszy jej modlitwa.
Górniak jest dowodem na to, że nawet bez skończenia studiów można w życiu coś osiągnąć. Ona sama nie dokończyła nawet nauki w szkole średniej, a jej Instagram obserwuje obecnie ponad pół miliona fanów. Wielbicieli muzyki Edyty Górniak jest naprawdę wielu i to nie tylko w Polsce. Ale Edyta żyje nie tylko muzyką.
Edyta Górniak kupiła dom na wsi pod Zakopanem. Kolejna gwiazda postanowiła kupić dom na Podhalu. W jednej wsi pod Zakopanem nową sąsiadką będzie znana polska piosenkarka Edyta Górniak. W jednym z odcinków The Voice of Poland jurorka Edyta Górniak opowiadała, że marzy o domu w górach. Jak donosi serwis plotkarski Pudelek, szybko
Syn Edyty Górniak ma problemy przez sławną mamę. Edyta przez wiele lat łączyła absorbującą karierę i życie w świecie show-biznesu z wychowaniem syna. Teraz pełnoletni już Allan idzie własną drogą, którą również związał z muzyką. Młody raper udzielił wywiadu Super Expressowi, gdzie opowiedział, jaką mamą jest Edyta
Edyta Górniak postanowiła wynająć swój dom w Zakopanem. Celebrytka obecnie przebywa w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i w najbliższym czasie nie planuje powrotu w polskie góry. Zachęcając fanów do wynajmu, artystka podzieliła się z wszystkimi najważniejszymi szczegółami na temat swojego domu w mediach społecznościowych.
e8dyw0. Darek Krupa próbuje sprzedać majątek, którego dorobił się będąc mężem Edyty Górniak. Dom, w którym spędzili pięć współnych lat zamierza sprzedać za niecałe 2 miliony złotych. Krupa widnieje w dokumentach jako jego właściciel. Jednak w remont posiadłości zainwestowała Górniak. Diwa wydała ponad 100 tysięcy złotych za przerobienie jednego z pokoi na studio nagraniowe. Rozwód Edyty Górniak i Dariusza Krupy odbył się dwa lata temu. Nadal jednak nie znaleźli czasu na spotkanie w sądzie i podzielenie majątku, którego udało im się dorobić podczas pięciu szczęśliwych lat wspólnego życia. Party informuje, że Darkowi udało się przez ten czas sprzedać część majątku, o który Edyta chce z nim walczyć. Dom w Milanówku, wystawiony za 1 900 000 zł, wciąż czeka na swojego nowego właściciela. Tymczasowo Krupa widnieje w dokumentach jako jego właściciel. Problem jednak polega na tym, iż w remont posiadłości o unikalnym prowansalskim klimacie zainwestowała Górniak. Diwa wydała ponad 100 tysięcy złotych za przerobienie jednego z pokoi na studio Nie ma już dwóch luksusowych samochodów, którymi jeździł, gdy był związany z Edytą. Teraz wystawił na sprzedaż dom w Milanówku i chce za niego prawie 2 miliony złotych - wyznała w rozmowie z magazynem "Party" znajoma Darka Krupy.
Ciężką chorobę męża Edyta Górniak przeżyła w ciszy i samotności. Kiedy było już bardzo źle, mówiła mu: „Nie po to odbudowałeś moje życie, by teraz zostawić mnie samą!”.Edyta Górniak myślała wtedy, że los jeszcze raz postanowił z niej zakpić. Skoro przez kilka lat udawało jej się być szczęśliwą, to może znów czas na dramat? – Przyjechałaś do Portugalii, żeby...Edyta Górniak: Odpocząć. Odetchnąć. Przemyśleć.– Tęsknisz za szalonym życiem?Edyta Górniak: Tęsknię, ale szaleństwa niosą za sobą niepewność i błędy. Dziś bez wahania wybieram poczucie bezpieczeństwa.– Ale kiedyś Górniak: Dzwoniłam z taksówki, zamawiałam bilet i leciałam w nieznane. Zawsze miałam potrzebę wolności. Przelatałam w życiu trzy paszporty, odwiedzając prawie wszystkie kontynenty, ale któregoś dnia poczułam, że muszę mieć jakieś miejsce na świecie tylko dla siebie. I tak kupiłam apartament w Portugalii.– Opowiedz mi o Górniak: Trafiłam tam przypadkiem i to była miłość od pierwszego wejrzenia. Wyobraź sobie... Cisza, trzysta tysięcy drzew, parę stawów, dziesięć minut do morza. Ptaki, które śpiewają najgłośniej na świecie. Na początku był to dla mnie tylko apartament letni. Potem bywałam tam coraz częściej. A czasem znikałam na pół roku. Zdarzało się, że rozwieszałam pranie, dostawałam telefon od wytwórni, że muszę udzielić kilku wywiadów w Niemczech. Po drodze na kolejne lotnisko zmieniał się cały kalendarz i wracałam do Portugalii po kilku miesiącach, a to samo pranie już sztywne stało na suszarce.– Wszystko urządziłaś sama?Edyta Górniak: Wiele gwoździ wbiłam sama, wiele obrazków sama zawiesiłam. Zanim kupiłam wymarzone łóżko, spałam na podłodze, na materacach do jogi, przy świeczkach, bo nie potrafiłam sobie zamontować żarówki. Ale było to fajne, bo czułam się taką zwyczajną dziewczyną. Z jednej strony latałam po świecie, dawałam koncerty, z lotniska odbierała mnie limuzyna, a potem wracałam i musiałam wymyślić, gdzie przetrzymam mleko, żeby mi się nie zepsuło, zanim udało mi się kupić lodówkę.– Powiedziałaś mi kiedyś, że kupiłaś ten apartament wtedy, gdy myślałaś, że będziesz w życiu Górniak: Naprawdę tak myślałam. Ale życie zadecydowało inaczej. Darek wiedział, jak bardzo przywiązana jestem do Portugalii, i tam mi się oświadczył. Do dziś kocham to miejsce. Każda podróż tam to trochę powrót do przeszłości. Tam wisi biała sukienka z Eurowizji, kostium, w którym śpiewałam z José Carrerasem. Za to suknię ślubną trzymam w domu w Milanówku.– Więc Twoim domem jest Portugalia czy ten dom w Milanówku?Edyta Górniak: Mój synek mówi, że mamy „dwa domki”. Widzisz, kiedyś dom kojarzył mi się z ciszą. A teraz z hałasem (śmiech).Nie możesz mnie tak zostawić– Jaki był ten rok dla Ciebie?Edyta Górniak: Niezwykły.– Właśnie. „Dumka na dwa serca” została uznana za piosenkę 50-lecia, Ciebie uznano za osobowość 60-lecia...Edyta Górniak: ...co moim zdaniem należało się Czesławowi Niemenowi. Ale to ludzie decydowali. Ja czuję, że na nieśmiertelność muszę jeszcze trochę popracować.– Ale w tym roku też zachorował Górniak: Początki choroby odczuliśmy już w zeszłym. Krytyczny moment w sylwestra. Ale najtrudniejszy czas rozpoczął się wiosną.– Taki zdrowy młody człowiek, wydawałoby się. Jak to się zaczęło?Edyta Górniak: Najpierw zaczął słabnąć. Później w ciągu dnia coraz częściej musiał się położyć. Potem nie miał siły, by wchodzić na piętro naszego domu, a potem w ogóle z domu wychodzić. W końcu nie podnosił się z łóżka przez wiele dni. A ja, zawodowiec, co sobota uśmiechałam się w programie...– I byłaś z tym sama. Nikt nie wiedział, co przeżywasz?Edyta Górniak: Prasa dowiedziała się o chorobie Darka, kiedy wyszliśmy z okresu krytycznego. Ulżyło mi więc, że przedostało się to do mediów z prawie półrocznym opóźnieniem, bo dzięki temu, że odbyło się to w ciszy, nikt nie rozszarpał tego publicznie.– Odkąd Darek pojawił się w Twoim życiu, walczył o Ciebie i Twój spokój. Był Twoim aniołem stróżem. A teraz nagle Ty musiałaś walczyć o Górniak: Przestraszyłam się. Szczęście jest bardzo kruche. Ludzie za często używają słowa „problem”. Bo są rzeczy do załatwienia, konflikty do załagodzenia, sprawy do poukładania, praca do skoordynowania. Ale „problem” powinno mówić się tylko wtedy, gdy osoby, które kochamy, tracą zdrowie.– Pary różnie przechodzą przez chorobę. Czasem choroba umacnia związek, czasem wręcz przeciwnie. Jak było w Waszym przypadku?Edyta Górniak: Nie myślałam, co się stanie ze mną, myślałam wyłącznie o Darku. Bałam się też o Allana, ponieważ ja wychowywałam się bez ojca i wiem, że to jest obciążenie do końca życia. Strach o to, czy ja byłabym w stanie wypełnić lukę po Darku, przygniatał mnie.– Miałaś aż takie myśli?!Edyta Górniak: Tak, od kiedy Darek zaczął mnie uczyć, gdzie w domu są agregaty, bezpieczniki, licznik gazu. Tłumaczył, że mamy jedno miejsce w dachówce, które przecieka. Wcześniej nie zawracałam sobie głowy takimi rzeczami. Przecież tymi sprawami zajmował się on. I nagle postanowił mi o tym opowiedzieć. Jakby mnie na coś przygotowywał...– Na Boga! Jest XXI wiek. Ludzie nie umierają ot tak!Edyta Górniak: Kasiu! Darek jest osobą, która nie daje sobie pomóc! Być może nie doszłoby do momentów krytycznych, gdyby pozwolił się zawieźć do lekarza. Nawet wtedy, gdy już zaczął puchnąć, jego układ trawienny przestał pracować, jak wspominałam o szpitalu, resztką sił kłócił się, żebym nie robiła z niego niedołężnego człowieka. Najgorsza rzecz na świecie, kiedy żadne argumenty nie mają wartości, a leży przy tobie człowiek, przelewa ci się przez ręce, przestaje być sobą, przestaje mówić, jeść, zaczyna inaczej wyglądać. Któregoś dnia wpadłam w panikę. Zadzwoniłam, by lekarze z ambulatorium przyjechali do domu zrobić badania. Już kilka godzin po nich dostaliśmy telefon, że Darek musi pójść do szpitala jak najszybciej. A on mi powiedział, że jak go oddam do szpitala, to on tam umrze. Krzyczałam więc, że jest nieodpowiedzialny. Mówiłam: „Czy chcesz mnie samą zostawić na tym świecie? Po to odbudowałeś moje życie, żeby teraz odejść?”.– Co więc go uratowało?Edyta Górniak: Lekarz, którego poznałam dzięki pani Grażynie Szapołowskiej. Będę jej za to dziękować jeszcze wiele razy. Na cztery dni przed tym, jak Darek miał się położyć w szpitalu i poddać inwazyjnym zabiegom, postanowiłam podjąć ostatnią próbę. Pani doktor problem zdiagnozowała celnie i powiedziała, że niestety czeka nas bardzo długie leczenie. Kiedy Darek zacznie brać leki, będzie czuł się jeszcze gorzej i czy jesteśmy na to gotowi. Zawierzyłam jej trochę ze strachu. Już po pierwszej dobie – pierwsza reakcja. Po dwóch tygodniach – następna. To były takie fale. Raz na godzinę dziennie odzyskiwał siły, potem było gorzej. Żyliśmy w rytmie od leków do leków i wszystko zaczęło się odwracać. Choć na taką odczuwalną poprawę czekaliśmy trzy miesiące. Ale przyszła.– A jak zobaczyłaś, że Darek zaczyna zdrowieć...Edyta Górniak: Mówiłam tylko: „Boże, dziękuję Ci. Dziękuję”. Wiesz, przez całą tę jego chorobę wiedziałam, że muszę być silna. Kiedy Darek zasypiał, płakałam i myślałam: Boże to się nie może tak skończyć. Dopiero zaczęłam wierzyć w szczęście i w miłość. Pięć lat. To tak mało. Za mało! Zdarzyło mi się głęboko zapłakać na antenie. Pamiętasz, jak Piotr Polk zaśpiewał „What a Wonderful World”?– Pamiętam, ale myślałam, że płaczesz, bo Ty swojej mamie tak nie możesz Górniak: Wszystko się nałożyło. To faktycznie był Dzień Matki, Piotr zadedykował tę piosenkę mamie. Ale mnie złamało to, o czym śpiewał. „What a Wonderful World”. Co za piękny świat! I ja pomyślałam, że mogę to stracić. Po prostu mama to Edyta Górniak – Dla synka jesteś...Edyta Górniak: ...wyłącznie mamą. Staram się być dobrym duchem, przewodnikiem. Kiedyś wydawało mi się, że gdy już los podaruje nam dziec-ko, to po to, by je chronić, a wiele razy odczułam, że Allan przyszedł na świat, by chronić mnie. Jestem przekonana, że już się znaliśmy. Mamy tak silne więzi, że nie mogliśmy ich zbudować tylko w tym życiu.– Jaki jest Twój syn?Edyta Górniak: Dziwne... ale on nie jest dziecinny. Mam wrażenie, że nie uczy się wielu rzeczy, a jedynie je sobie przypomina. Z jednej strony jest niezwykle pogodny, z drugiej bardzo uduchowiony. Widzi różne rzeczy, o których mi opowiada. Odczuwa te energie, które są dla niektórych nierealne, metafizyczne.– A jak Tobie jest źle, czuje to?Edyta Górniak: Niestety. Mówię „niestety”, bo to jest dla mnie o tyle trudne, że nie mam na to wpływu. Jeśli coś przeżywam, nie mogę spać albo jestem przygnębiona, on jest w trójnasób taki. Jakby próbował ze mnie ściągnąć to i przejąć na siebie.– On wie, że jesteś gwiazdą?Edyta Górniak: Wie, że mama śpiewa piosenki dla ludzi. Ale dla niego to są dwie osoby. Ta w telewizorze to „Edyta Górniak”, ta obok to „ma-ma”. Powiedziałam mu kiedyś: „Allanku, nie lubię, kiedy mówisz do mnie Edyta Górniak”. Więc czasami, gdy zdarzają się nam sprzeczki, biega wokół stołu i jakby na złość krzyczy: „A ty jesteś Edyta Górniak! Edyta Górniak!”.– A zna Twoje piosenki?Edyta Górniak: Rozpoznaje mój głos, choć nigdy nie włączałam mu swoich nagrań. To teściowa mówiła: „Patrz, Allanku, mama śpiewa”. Kiedy tęsknił, gdy jechałam na koncerty czy nagrywałam płytę, puszczała mu moje piosenki, a on uspokajał się. Lubi kilka z nich. Jest taka piosenka „Loving You”. Przekręcając słowa, prosi, by mu puścić piosenkę o „lawinie”. I lubi „List”. Mówi, że to piosenka o mi: „Słuchaj tylko swego serca”– Co dalej z Twoim śpiewaniem?Edyta Górniak: Zawsze, kiedy zadawano mi to pytanie, coś wiedziałam. Albo czułam, że jestem na początku, albo na rozdrożu. I teraz, pierwszy raz w życiu, nie wiem, gdzie jestem. Po prostu nie wiem.– Co więc sprawiłoby Ci największą radość?Edyta Górniak: Gdyby Justin Timberlake poprosił, bym śpiewała u niego w chórkach... (śmiech) Serio? Nie wiem. Odkąd zostałam żoną i matką, przestałam wybiegać w przyszłość. Oczywiście mam kalendarz zapełniony na pół roku do przodu, ale najczęściej moje marzenia dotyczą rodziny. Chciałabym kiedyś mieszkać nad jeziorem, żeby Darek miał gdzie żeglować, mógł wstawać o świcie i jeździć konno. Chciałabym patrzeć, jak Allan dojrzewa i zadaje mi coraz trudniejsze pytania. Na razie pyta mnie, czy wszyscy ludzie mają ości. Albo jak się rysuje prąd.– Dlaczego Twoje marzenia nie dotyczą już muzyki?Edyta Górniak: Bo ja już tyle osiągnęłam w sferze zawodowej, że czego można chcieć więcej? Zyskałam szacunek ludzi, zaufanie i miłość. Udało mi się zaśpiewać kilka piosenek, które odmieniły czyjeś życie. Nie dałam się zniszczyć show-biznesowi. I nie mam potrzeby dowodzenia po raz setny swojej wartości. Jeśli coś się nie wydarzyło, widocznie nie było mi dane.– Są piosenki, które żałujesz, że nie są tylko Twoje?Edyta Górniak: „No More Drama”, „Ready for Love”. Czasem śpiewam je na koncertach. Kilka razy zdarzyło mi się, że odebrano mi piosenkę, którą pokochałam. A uwierz, Kasiu, że to rozłąka porównywalna z każdą inną. Pierwszy raz było to przy „One and One”, która była moim drugim singlem międzynarodowym. Nagrał ją w tym samym czasie Robert Miles. Drugi raz z piosenką „Perfect Moment”. I najbardziej boleśnie trzeci raz, gdy nagrałam piosenkę, a ona mi została odebrana i przekazana Celine Dion.– Która?Edyta Górniak: „I Surrender”. Piosenkę nagrałam w San Francisco. Przyszła do mnie pod koniec realizacji drugiej światowej płyty. Warunkiem jej otrzymania było, że wyprodukują ją producenci wskazani przez kompozytorów. Nagrałam, ale produkcja była fatalna. Długo negocjowaliśmy, by uległa zmianie. Było kilkanaście gorących dni i w efekcie odebrano mi tę piosenkę, bo nie byłam w stanie pójść na kompromis. Minął rok. Pojechałam do słynnej Korei. Ty wiesz, już nigdy nie pojadę do tego kraju! Korea była dla mnie potrójnie nieszczęśliwa. To wtedy powstała historia, że miałam romans z prezydentem. Po drugie, tak zaśpiewałam hymn, że przegraliśmy mecz, po trzecie, będąc na masażu, usłyszałam piosenkę „I Surrender” w wykonaniu Celine Dion. I dostałam zawału. Nie myślałam, że wrócę do tej piosenki, ale ona wróciła do mnie. Wybierałam się z nią do Jacka Cygana, zapisałam kilka myśli na kartce, żeby mu przekazać, o czym chciałabym, by był ten tekst. I tyle ich napisałam, że się złożyły w całość.– I tak powstał „List”.Edyta Górniak: Tak, i wyobraź sobie, że po roku od tamtego czasu menegment Celine Dion zaprosił mnie do zaśpiewania przed jej koncertem w Polsce. Rozmowy wybiegły potem nawet trochę dalej, do możliwości duetu. Poproszono mnie o materiały i nieopatrznie, nie przemyśleliśmy tego z Darkiem, wysłaliśmy taśmę wideo z nagraniem ze studia, gdy śpiewam „I Surrender”. I... nie doszło do naszej współpracy. W noc przed konferencją prasową w Krakowie, gdzie miało być ogłoszone oficjalnie, że zaśpiewam, dostaliśmy warunek, że nie mogę zaśpiewać z zespołem, choć on liczy zaledwie cztery osoby. Musiałam podjąć jedną z najtrudniejszych decyzji w mojej pracy zawodowej. Rozważałam wszystkie za i przeciw. Ale mimo wszystko odmówiłam. Wiem, że bez muzyków nie mam inspiracji i mój występ byłby martwy. Pewnych rzeczy nie robi się ani dla pieniędzy, ani dla prestiżu.– Zawsze podejmujesz niepopularne decyzje?Edyta Górniak: Tak, choć bałam się, że ludzie pomyślą, że nie mam wystarczających umiejętności, by się zmierzyć na jednej scenie z taką artystką. Nie spodziewałam się jednak, że zyskam aż taki szacunek, że miałam odwagę odmówić wielkiej Celine Dion. Ale coś ci jeszcze opowiem. Życie często zatacza koło. Mój producent z Londynu, Chris Neil, był pierwszym producentem światowym, który zdecydował się nagrać anglojęzyczną płytę Celine. Kiedy ja nagrywałam płytę w Londynie kilka lat temu, Celine miała koncert, więc Chris zabrał mnie na niego, a potem za kulisy. Czekaliśmy dość długo, potem Celine podeszła do Chrisa i do mnie i on przedstawił mnie jako młodą artystkę z Polski. Pamiętam, że trzymała mnie wtedy za rękę i powiedziała: „Będziesz słyszała w życiu wiele rad i wielu będziesz miała doradców, ale pamiętaj, że na końcu musisz słuchać tylko swojego serca”. I poniekąd, kiedy siedziałam wtedy na łóżku, podejmując decyzję, czy zaśpiewać przed Celine, czy nie, przypomniałam sobie to spotkanie.– A gdybyś miała szansę jeszcze raz stanąć na scenach międzynarodowych?Edyta Górniak: Dziś mam wiedzę większą niż wtedy i gdyby nie zabrakło mi zdrowia, myślę, że potrafiłabym stanąć na wysokości zadania. Ale... całe życie śpiewałam głównie dla poczucia miłości i mam tyle miłości teraz, że nie jestem zachłanna, by mieć jej jeszcze więcej. To, co mam, wypełnia mnie po z ciebie kotku za Cyganka...– Byłaś kiedyś u wróżki?Edyta Górniak: Ze trzy razy w życiu.– I co Ci powiedziała?Edyta Górniak: Różne rzeczy. Kiedyś pomogłam starszej Cygance zadzwonić z budki telefonicznej, trzymając jej pieniążki i wrzucając do automatu. A ona potem, gdy już skończyła, wzięła moją rękę i powiedziała: „O, nie masz tatusia, dziecko. Wiem, teraz czujesz się niekochana, ale kiedyś będą cię kochały miliony”. To było przy małej poczcie w Opolu. Zapamiętałam to ze strachem. Skąd ona wiedziała, że nie mam taty, że czuję się niekochana? Nie analizowałam tej drugiej części, bo była dla mnie abstrakcyjna. A te moje inne wizyty u wróżki zawsze zaczynały się od słów: „O Boże, ile pani przeżyła. Na kilka żyć można podzielić...”.– Jesteś Cyganką, też powinnaś Górniak: Kiedy wspominam o moich cygańskich korzeniach, Darek śmieje się: „Co z ciebie kotku za Cyganka, jak ty wróżyć nie umiesz?”.Ale daj rękę, powróżę ci, ile będziesz miała dzieci.– A Ty? Chciałabyś mieć jeszcze jedno?Edyta Górniak: Dobrze byłoby, żeby Allanek miał rodzeństwo.– Obiecałaś sopockiej publiczności, że nad tym „popracujecie”.Edyta Górniak: Prasa już tyle razy pisała, że znów jestem w ciąży, że mam czasem ochotę z tego żartować. A to poduszkę założyć na program, a to powiedzieć, że „pracuję”... Allan czasem mi opowiada: „Wiesz, mamo, jak kiedyś mieszkałem u ciebie w brzuchu, to tam nie było zabawek. I wiesz, chciałem stamtąd wyjść, no ale tam nie było »dźwi«. I potem pan doktor »wyjmął« mnie. A ja powiedziałem jemu dziękuję”. Mówię ci, Kasiu, rodzina to najpiękniejszy sens Katarzyna Przybyszewska /Magazyn Viva/
Partner zdradził Edytę Górniak?! "Spektakularna zdrada" zakończyła jej 8-miesięczny związek Partner zdradził Edytę Górniak?! "Spektakularna zdrada" zakończyła jej 8-miesięczny związek Edyta Górniak postanowiła zacząć 2021 rok od wielkich podsumowań. Jak ocenia ubiegły już 2020 rok? Okazuje się, że prywatnie ten rok nie był dla niej łaskawy. Edyta Górniak zdradziła swoim fanom, że w 2020 roku doznała niewyobrażalnej zdrady... Miniony rok był dla mnie trudny nie z powodu globalnego zatrzymania - powiedziała Edyta. - Nie był także trudny z powodu braku możliwości swobodnego przemieszczania się po świecie, czy zamkniętych ulubionych restauracji. Był trudny nie z powodu braku dostępu do wygody, do której wszyscy przywykliśmy. Był dla mnie trudny z innego powodu ... Zobacz także: Mocne wyznanie Edyty Górniak o szczepionce na koronawirusa! Co zrobi, jeżeli szczepienia będą obowiązkowe? Edyta Górniak postanowiła później przejść do sedna. Pierwszy raz powiedziała o tym, że w ubiegłym roku była w związku, który niestety zakończył się wielkim rozczarowaniem: Doświadczyłam kilka razy bolesnego rozczarowania i kłamstw, a także po 8-miesięcznej relacji niewyobrażalnej, wręcz spektakularnej zdrady, która myślę że zmieniła mnie już na resztę mojego życia. Nie wie o tym prawie nikt... - powiedziała Edyta Górniak, jednak nie chciała jednak powiedzieć, kto ją zdradził. Edyta Górniak nie ukrywa, że był to dla niej bardzo trudny czas. Przetrwała go jednak dzięki swojej wierze i bliskim przyjaciołom: Walka o wasz spokój serca, ogrom pracy, za który dziękuję Bogu całym sercem i kilku najbliższych przyjaciół pomogły mi przejść ten traumatyczny czas. Każdy więc ma swoje kamienie, kochani, jak widzicie - podsumowała Edyta Górniak. My trzymamy kciuki za Edytę Górniak i mam nadzieję, że obecny - 2021 rok będzie dla niej łaskawszy!...
dom edyty górniak w milanówku