🎏 Zostawil Mnie Czy Karma Wraca
Karma wraca, dlatego nie popłaca. nie wiadomo czy jest to dobra karma, czy zła . To ludzie nadają jej sensu .
कर्म (pali. kamma, chiń. 業 yè, kor. 업 ǒp, jap. gō, wiet. nghiệp) – jest podstawowym i bardzo ważnym pojęciem we wszystkich szkołach buddyzmu. Dosłownie słowo to oznacza "czyn" lub "działanie". W buddyjskim znaczeniu nie oznacza więc rezultatu, określanego jako owoc (pali, sanskryt: vipaka, chiński: 果 guǒ
Kocha ,ale zostawil.. wyjezdza.. - Netkobiety.pl Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy
Odp: Rozwód - jak karma szybko wraca. Jedni to nazywają karmą inni sprawiedliwością Bożą ale na cudzej krzywdzie szczęścia nie zbudujesz. Autorko dałaś radę tak jak przeważająca większość zdradzonych bo ci co wdają się w romans są raczej zaślepieni (zauroczeni) i jak ćma do ognia lecą. Wystarczy przejrzeć forum czy to
Podejście mężczyzn do feministek, czy odwrotnie. Podejście rasistów do ludzi czarnoskórych i odwrotnie. Podejście ludzi heteroseksualnych do homoseksualistów i odwrotnie. Ludzi młodych do starszych i odwrotnie. Ludzi zdrowych do chorych i odwrotnie. Wiecie o czym mówię. Nazywamy siebie ludźmi tolerancyjnymi ale czy naprawdę nimi
Czyli „miesza się” do nie swoich spraw po to tylko, żeby im się „nie udało”, bo uważa, że oni do siebie nie pasują, nie powinni być razem z innych powodów lub po prostu stara się przejąć kontrolę nad życiem innych. Karma wraca. To, jak traktujemy innych naznaczy nas w taki, czy inny sposób.
Sprawdź menu Pyszne Bistro Karma Wraca w mieście Będzin i zamów online na Pyszne.pl. Śledź swoje zamówienie z Food Tracker® i ciesz się ulubionym jedzeniem z dostawą!
mianowicie chodzi mi o to czy wierzycie w cos takiego???ktoś kiedyś zrobił wam coś zlego to predzej czy pózniej jego tez to spotka?? chyba wiecie o co chodzi??? tzw kara.
0 postów. Napisano Kwiecień 8, 2010. "zazwyczaj osoby idace do celu po trupach maja lzejsze zycie" prawda, ale ciekawe, jak z ich ludzkim atrybutem o nazwie sumienie. wiadomo, ze nie każdy je
Do zdarzenia doszło na jednej z lokalnych dróg w okolicy Limanowej. Bóbr, który poruszał się w okolicy jezdni został nagle potrącony przez samochód. Kierowca nie zatrzymał się, aby sprawdzić, czy zwierzę żyje, tylko odjechał. Ssak w cierpieniu konał w przydrożnym rowie do czasu, kiedy nie zauważył go inny kierowca.
Spojrzałam na niego niepewnie, nie wiedząc czy żartuje, czy mówi poważnie. – To co, pomijamy niepotrzebny wstęp i przechodzimy do sedna? – w oczach mężczyzny błyskały zabawne iskierki. Kiwnęłam głową z jeszcze większym wstydem. Nie ma to, jak własnymi kategoriami ocenić obcą osobę.
Zapamiętaj mnie Nie zalecane na współdzielonych komputerach. Logowanie anonimowe. zostawil mnie i wrócił do żony Przez Gość gość,
aJpSyZ. sghmjgosia 23 kwietnia 2012, 22:33 nie wierzę w to ... no cóż... stało się- zostawił mnie przed swietami wielkanocnymi. przyzylam ... po 2 latach, zostawił mnie (chociaz mam pewnoc, ze nie dla innej). wszyscy mówili, ze taki zakochany, koledzy smiali sie z niego, ze pantofel... ogolnie chlopak do rany przyłoż, ale mial mnie dosc. nie dziwie mu sie w sumie. mial dosc moich humorow, wiecznego niezadowolenia, klotni i powiedzial mi, ze "nie chce juz nigdy miec ze mna nic wspolnego, bo ja sie nigdy nie zmienie" (cyt.) tymczasem wszyscy mnie pocieszaja, ze zmadrzeje, ze wroci, ze bedzie załował tylko potrzebuje czasu, itd... tylko, ze on sie w ogole do mnie nie odzywa, a jak ja probuje zlapac kontakt to splawia mnie, mowi, ze mam nie pisac i zrozumiec ze to koniec. zdarzyło Wam się, ze facet "nie wrocił", że nie pozalowal decyzji? mialyscie tak, ze czekalyscie, mialyscie nadzieje, ze moze kiedys .... a tu nic z tego ? pzdr :* Dołączył: 2011-05-21 Miasto: Kraków Liczba postów: 15432 24 kwietnia 2012, 17:13 nie narzucam sie. nie pisze do niego, nie prosze o spotkanie itd. tez go olałam ; /?nie rozumiem Cie sghmjgosia 24 kwietnia 2012, 18:09 bo dziewczyny wczesniej pisaly, zebym sobie dala spokoj, zebym sie nie narzucala itd. no to tez mowie, ze nie pisze. ma to gdzies :) on bawi sie w najlepsze, dyskoteki, pijanstwo itp. tylko pytam, czy mialyscie tak, ze czekalyscie... i sie po prostu nie doczekalyscie? bo jak to mowia "facet jest jak pies, zawsze wraca" Dołączył: 2007-11-26 Miasto: Firenze Liczba postów: 917 24 kwietnia 2012, 19:56 sghmjgosia napisał(a):bo dziewczyny wczesniej pisaly, zebym sobie dala spokoj, zebym sie nie narzucala itd. no to tez mowie, ze nie pisze. ma to gdzies :) on bawi sie w najlepsze, dyskoteki, pijanstwo itp. tylko pytam, czy mialyscie tak, ze czekalyscie... i sie po prostu nie doczekalyscie? bo jak to mowia "facet jest jak pies, zawsze wraca"Te przysłowie to możesz między bajki włożyć. Historie kiedy facet wraca do kobiety, którą z hukiem rzucił to ułamek procenta wszystkich rozstań. Zazwyczaj koniec to.... koniec. Ale ciągle uważam, że z twoim nastawieniem coś jest mocno nie halo. Wiem że moje rady olejesz ale kiedy kolejny chłopak ucieknie od ciebie gubiąc buty to wiedz, że pora się nad sobą trochę zastanowić. sghmjgosia 24 kwietnia 2012, 19:58 Vaniglia napisał(a):sghmjgosia napisał(a):bo dziewczyny wczesniej pisaly, zebym sobie dala spokoj, zebym sie nie narzucala itd. no to tez mowie, ze nie pisze. ma to gdzies :) on bawi sie w najlepsze, dyskoteki, pijanstwo itp. tylko pytam, czy mialyscie tak, ze czekalyscie... i sie po prostu nie doczekalyscie? bo jak to mowia "facet jest jak pies, zawsze wraca"Te przysłowie to możesz między bajki włożyć. Historie kiedy facet wraca do kobiety, którą z hukiem rzucił to ułamek procenta wszystkich rozstań. Zazwyczaj koniec to.... koniec. Ale ciągle uważam, że z twoim nastawieniem coś jest mocno nie halo. Wiem że moje rady olejesz ale kiedy kolejny chłopak ucieknie od ciebie gubiąc buty to wiedz, że pora się nad sobą trochę zastanowić. uwierz. ze juz sie nad soba zastanawiam... i to nie trochę, a bardzo intensywnie. a co wg ciebie jest "nie halo"? wal smialo :) przyjme to na klatę. Edytowany przez sghmjgosia 24 kwietnia 2012, 19:59 Dołączył: 2007-11-26 Miasto: Firenze Liczba postów: 917 24 kwietnia 2012, 20:54 sghmjgosia napisał(a):Vaniglia napisał(a):sghmjgosia napisał(a):bo dziewczyny wczesniej pisaly, zebym sobie dala spokoj, zebym sie nie narzucala itd. no to tez mowie, ze nie pisze. ma to gdzies :) on bawi sie w najlepsze, dyskoteki, pijanstwo itp. tylko pytam, czy mialyscie tak, ze czekalyscie... i sie po prostu nie doczekalyscie? bo jak to mowia "facet jest jak pies, zawsze wraca"Te przysłowie to możesz między bajki włożyć. Historie kiedy facet wraca do kobiety, którą z hukiem rzucił to ułamek procenta wszystkich rozstań. Zazwyczaj koniec to.... koniec. Ale ciągle uważam, że z twoim nastawieniem coś jest mocno nie halo. Wiem że moje rady olejesz ale kiedy kolejny chłopak ucieknie od ciebie gubiąc buty to wiedz, że pora się nad sobą trochę zastanowić. uwierz. ze juz sie nad soba zastanawiam... i to nie trochę, a bardzo intensywnie. a co wg ciebie jest "nie halo"? wal smialo :) przyjme to na pierwsze co twój były ci zarzucał? Coś musiał bo raczej cichachaczem o 5 rano z domu nie drugie: niby zdajesz sobie sprawę, że nabroiłaś ale brakuje ci pokory. Jak twój były ma uwierzyć, że wszystko się zmieni skoro najpewniej przepraszasz go w taki sposób jakbyś robiła mu łaskę? Ja to czuję przez monitor. Jego to pewnie wali między oczy. Dołączył: 2010-07-29 Miasto: Warszawa Liczba postów: 15415 24 kwietnia 2012, 21:01 daj mi czas. zawsze zaraz po rostaniu swiat spada nam na głowe. serce wyrywa sie z piersi, wciąz czuje sie pustke. ale to minie. i ty znajdziesz kogos innego. nie ten to inny. :*** Dołączył: 2011-05-06 Miasto: Nowy Jork Liczba postów: 1679 24 kwietnia 2012, 21:02 Vaniglia napisał(a):sghmjgosia napisał(a):Vaniglia napisał(a):sghmjgosia napisał(a):bo dziewczyny wczesniej pisaly, zebym sobie dala spokoj, zebym sie nie narzucala itd. no to tez mowie, ze nie pisze. ma to gdzies :) on bawi sie w najlepsze, dyskoteki, pijanstwo itp. tylko pytam, czy mialyscie tak, ze czekalyscie... i sie po prostu nie doczekalyscie? bo jak to mowia "facet jest jak pies, zawsze wraca"Te przysłowie to możesz między bajki włożyć. Historie kiedy facet wraca do kobiety, którą z hukiem rzucił to ułamek procenta wszystkich rozstań. Zazwyczaj koniec to.... koniec. Ale ciągle uważam, że z twoim nastawieniem coś jest mocno nie halo. Wiem że moje rady olejesz ale kiedy kolejny chłopak ucieknie od ciebie gubiąc buty to wiedz, że pora się nad sobą trochę zastanowić. uwierz. ze juz sie nad soba zastanawiam... i to nie trochę, a bardzo intensywnie. a co wg ciebie jest "nie halo"? wal smialo :) przyjme to na pierwsze co twój były ci zarzucał? Coś musiał bo raczej cichachaczem o 5 rano z domu nie drugie: niby zdajesz sobie sprawę, że nabroiłaś ale brakuje ci pokory. Jak twój były ma uwierzyć, że wszystko się zmieni skoro najpewniej przepraszasz go w taki sposób jakbyś robiła mu łaskę? Ja to czuję przez monitor. Jego to pewnie wali między Dołączył: 2010-07-29 Miasto: Warszawa Liczba postów: 15415 24 kwietnia 2012, 21:03 co do pytania to zawsze sie czeka i ma sie nadzieje jak sie kogos kocha. ja kiedys długo czekałam.. i szczeże?? często nie warto.. bo boli jeszcze bardziej jak nic nie wyjdzie.. lepiej zrozumiec ze to koniec a jak sie uda ze bedzie ok to więsza radosc Dołączył: 2010-01-30 Miasto: Słupsk Liczba postów: 22644 24 kwietnia 2012, 21:34 MadameMargaret1987 napisał(a):a dlaczego ma żałować? znajdzie inną i zapomni. życie toczy się dalej . Bolesna prawda. MadameMargaret1987 24 kwietnia 2012, 21:57 FammeFatale22 napisał(a):MadameMargaret1987 napisał(a):a dlaczego ma żałować? znajdzie inną i zapomni. życie toczy się dalej . Bolesna prawda. my, kobiety byśmy chciały, żeby za nami tęsknili. ale faceci tak tego nie przeżywają jak my. zazwyczaj o wiele szybciej zapominaja, znajduja kogos nowego i nawet nie myślą.
Post published:9 sierpnia, 2018Post category:Spotkania on-lineTym spotkaniem rozpoczęliśmy cykl spotkań on-line z Moniką Rajską, podczas których omawia wybrany przez Was temat z zakresu rozwoju, sposobu funkcjonowania przestrzeni i umysłu. Kolejne już niedługo, a tymczasem zapraszamy Was do obejrzenia tego tym spotkaniu Monika omówiła tamaty:co to jest karma, czy wraca i jak to kontrolowaćco to jest rozwój świadomości i co się dzieje, kiedy nie chcemy się rozwijaćjaki wpływ na przestrzeń miało ostatnie zaćmienie księżyca, i jaki wpływ ma księżyc na naszą planetęco to jest nieciągłość, jak weryfikować swoją wartość, kiedy trzeba działać mimo oporów przestrzeni, a kiedy odpuścić…Obejrzyjcie nagranie do końca, nagrodą dla wytrwałych jest relaksacyjna medytacja 🙂 Może ci się spodobać również Ten post ma 2 komentarzyNiestety nie dam rady :-((( Chętnie bym się dołączył bo temat na czasie u mnie 😀Szkoda 🙁 ale będą kolejne, więc może następnym razem dołączysz. A nagranie opublikujemy, więc będziesz mógł obejrzeć później 🙂Dodaj komentarz
Mam problemy w domu, od lat jestem ofiarą przemocy- kiedyś fizycznej i psychicznej, obecnie psychicznej. Od dwóch lat byłam w związku z mężczyzną, który wczoraj odszedł ode mnie przez moje życie :-( Nam układało się dobrze, nigdy żadnych kłótni, bardzo o niego dbałam, bardzo go kocham, starałam się jak mogłam, by był ze mną szczęśliwy, ale moja sytuacja w domu go przerosła. Od poczatku wiedział, jak u mnie w domu jest, jak jestem zastraszana i upokarzana, bardzo przeszkadzało mu to, że nie potrafię z tego wyjść, że tkwię w tym domu, zamiast znaleźć sobie mieszkaanie. Pracę mam stałą, ale zarabiam zaledwie 500 zł "na rękę" i nie byłam w stanie za to niczego wynająć, on mieszka w domu rodzinnym nadal, ma 35 lat, jest tam szczęśliwy. Być może z nim byłabym w stanie sobie poradzić, ale on jeszcze nie był gotowy, żeby ze mną zamieszkać. Przez lata miał narzeczoną, z którą mieszkał, po czym wrócił po rozstaniu do rodziców i było mu tam dobrze. Zostawił mnie, bo był ostatnio świadkiem w moim domu, gdy dałam się sprowokować ojcu do awantury. Ojciec wyzywał mnie od najgorszych, nie wytrzymałam, zaczęłam go także wyzywać, wtedy ojciec chciał mnie bić za to, że pyskuję. Wpadłam w jakiś szał, bardzo na niego krzyczałam. Po tym wszystkim mój mężczyzna powiedział, że zraził się do mnie, bo znał mnie jako osobę wrażliwą i spokojną, a on widział jak przeklinam, jak mówię rodzicom, że ich nienawidzę za to, jak mie od dziecka traktują. Postanowił po tym ode mnie odejść, powiedział, że to nie ma sensu, ze moje osobiste problemy są zbyt trudne, że on nie pomoże mi ich rozwiązać, bo to ja muszę sobie z nimi sama poradzić. To, co się stało jest straszne, bo w nim upatrywałam nadziei na wspólne normalne życie, tak pragnęłam z nim zamieszkać, założyć rodzinę, jakiej nigdy nie miałam. Jemu jako jedynemu mogłam się wygadać i dla niego żyłam, tak bardzo go kocham, tyle radości mi dawał w moim nieszczęśliwym życiu, czuję się winna, bo gdybym mniej mówiła o tych problemach jemu, gdybym starała się częsciej uśmiechać to może by tego nie było. On sam zawsze mówił mi, że kobiety w moim wieku to takie radosne i pełne zycia, a ja jestem wciąż zdołowana i mu to przeszkadza. Zniszczyłam związek swoimi problemami, czy jest szansa, że go odzyskam? On sam odchodzac powiedział mi, że tak wspaniale jak ja i z takim szacunkiem nie traktowała go żadna kobieta, że nigdy nie czuł się bardziej kochany, ale nie może być z osobą, która ma taką sytuację rodzinną. Pomocy!
Wierzycie w coś takiego jak karma? - do Forum Kobiet To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ... Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Posty [ 18 ] 1 2013-03-05 13:29:24 hassana Mój jest ten kawałek podłogi Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-26 Posty: 76 Wiek: 20+ Temat: Wierzycie w coś takiego jak karma? Witajcie,Tak w tytule: wierzycie w karmę? Tj zjawiska odbijające się na Tobie za to co robisz. Czyli jeśli jesteś dobra to dobro do Ciebie wraca, a jak postępujesz źle - czepiają się do Ciebie na okrągło problemy. Myślicie, że istnieje coś takiego, czy może wszsytko co się dzieje to po prostu zbieg okoliczności? Uczę się akceptować niepowtarzalny, cierpko-gorzki smak każdego dnia... 2 Odpowiedź przez Animus 2013-03-13 08:13:13 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-03-13 08:14:48) Animus Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-11 Posty: 1,700 Odp: Wierzycie w coś takiego jak karma? hassana napisał/a:Witajcie,Tak w tytule: wierzycie w karmę? Tj zjawiska odbijające się na Tobie za to co robisz. Czyli jeśli jesteś dobra to dobro do Ciebie wraca, a jak postępujesz źle - czepiają się do Ciebie na okrągło problemy. Myślicie, że istnieje coś takiego, czy może wszsytko co się dzieje to po prostu zbieg okoliczności?Prawo karmy mówi o konsekwencji za czyny. Jest wyrażone sugestywnie w Biblii:"Kto sieje wiatr, zbiera burzę".Zbieg okoliczności? A skąd się wzięły te okoliczności? Palacz zwiększa sobie prawdopodobieństwo utraty zdrowia, a potem dziwnym zbiegiem okoliczności ma raka?Najlepsza książka o przypadku, jaka ostatnio wyszła to:Michał Heller "Filozofia przypadku" (książka wydana w 2012 roku ma już drugie wydanie).Najkrócej: życie jest splotem zdarzeń zdeterminowanych (bo prawa biologii są deterministyczne) i zdarzeń stochastycznych (zależnych od naszej woli), które stają się Hassana, masz bardzo ładne... motto. Akceptacja niepowtarzalności to pozytywna karma. BÓG jest wzorem mądrości: mnóstwo dzieci, żadnych alimentów, żadnej żony i żadnej teściowej. Objawia się wybranym, rozmawia z nielicznymi i wpuszcza do swoich wielu mieszkań kogo chce. I dzięki tej Bożej Mądrości niektóre dzieci darzą Go Zaufaniem, Uwielbieniem i Miłością. Pozostali próbują rzucać kamieniami Panu Bogu w okna i trafiają kulą w płot swojego własnego ograniczenia. 3 Odpowiedź przez chandler 2013-03-13 11:37:06 chandler Net-facet Nieaktywny Zawód: motoryzacja Zarejestrowany: 2012-10-18 Posty: 375 Wiek: 40+, ale nieduży Odp: Wierzycie w coś takiego jak karma? Setki milionów Hindusów jest przekonanych o istnieniu karmy. Szczerze ... nie próbuj dogłębnie starać się zrozumieć karmy , bo zwariujesz.. Ja zwyczajnie ją akceptuje. U Hindusów karma jest jednym z elementów ich wierzeń w Krysznę, bóstwa , reinkarnację . Jeśli chcesz coś więcej to polecam Ci wyznawców Kryszny. Mają ogrom wiedzy na w/w tematy.. i są naprawdę super . "..Kto mówi o walce z biedą , a nie o obniżce podatków - ten jest albo idiotą , albo oszustem.." - Janusz Korwin Mikke 4 Odpowiedź przez Animus 2013-03-14 21:50:33 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-03-14 21:51:02) Animus Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-11 Posty: 1,700 Odp: Wierzycie w coś takiego jak karma? chandler napisał/a:Setki milionów Hindusów jest przekonanych o istnieniu karmy. Szczerze ... nie próbuj dogłębnie starać się zrozumieć karmy , bo zwariujesz.. Ja zwyczajnie ją akceptuje. U Hindusów karma jest jednym z elementów ich wierzeń w Krysznę, bóstwa , reinkarnację . Jeśli chcesz coś więcej to polecam Ci wyznawców Kryszny. Mają ogrom wiedzy na w/w tematy.. i są naprawdę super .O tak, wyznawcy mają ogromną wiedzę, zwłaszcza jeśli nie starają się zrozumieć jakiejś doktryny, (bo wtedy można zwariować) ale ją najzwyczajniej akceptują. Od akceptacji to wiedza rośnie w nieskończoność, a nawet czasem z powrotem. BÓG jest wzorem mądrości: mnóstwo dzieci, żadnych alimentów, żadnej żony i żadnej teściowej. Objawia się wybranym, rozmawia z nielicznymi i wpuszcza do swoich wielu mieszkań kogo chce. I dzięki tej Bożej Mądrości niektóre dzieci darzą Go Zaufaniem, Uwielbieniem i Miłością. Pozostali próbują rzucać kamieniami Panu Bogu w okna i trafiają kulą w płot swojego własnego ograniczenia. 5 Odpowiedź przez Tomek87 2013-03-16 17:55:24 Ostatnio edytowany przez Tomek87 (2013-03-16 18:14:19) Tomek87 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-03-05 Posty: 577 Odp: Wierzycie w coś takiego jak karma?Nie wiem czy wierzę w karmę, ale wierzę, że zło wyrządzone komuś wraca 10 razy silniejsze. Sam jestem tego przykładem zresztą... Zło do mnie wróciło o wiele silniejsze niz to ktore ja komuś wyrządziłem... 6 Odpowiedź przez alfaalfa 2013-03-16 18:03:48 alfaalfa Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-11-27 Posty: 1,871 Odp: Wierzycie w coś takiego jak karma? Na pewno to w co wierzymy ma ogromną moc, potrafi zmienić całe nasze życie i nas samych. bo ważna jest dla mnierównowaga uczynków i słów 7 Odpowiedź przez cherrymousee 2013-03-16 19:01:44 cherrymousee Blokada na życzenie Użytkownika Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-16 Posty: 1,026 Odp: Wierzycie w coś takiego jak karma?Wierzę ; ) 8 Odpowiedź przez apoteoza 2013-03-16 19:17:36 apoteoza 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-09-10 Posty: 5,336 Wiek: 26 Odp: Wierzycie w coś takiego jak karma?Nie wierzę w karmę, bo popadłabym w paranoję. Uważam, że jak już, to ponosimy konsekwencję swoich czynów-przykład z paleniem. 9 Odpowiedź przez atam 2013-03-17 17:28:37 atam Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-04-07 Posty: 652 Odp: Wierzycie w coś takiego jak karma? apoteoza napisał/a:Nie wierzę w karmę, bo popadłabym w paranoję. Uważam, że jak już, to ponosimy konsekwencję swoich czynów-przykład z mnie to jest wlasnie karma - odpowiedzialnosc za swoje czyny, co za tym idzie, swiadomosc tego co robimy, jak robimy, oraz ponoszenie tego konsekwencji. Pelniejsza wersja, to swiadomosc tego, ze to co robimy, nie robimy dla nagrody typu: bede dobra, wroci do mnie dobro. To jakas bzdura, ktora niestety dosc czesto ostatnio slysze. O karmie poczytalam na tym forum, wiec znawca ze mnie zaden. Jednak wydaje mi sie, ze jest wielu ludzi, ktorzy dzialaja w mysl karmy, zgodnie z jej zasadami (jesli takowe istnieja).Uwazam, ze jesli podejmujemy jakiekolwiek dzialanie, to powinnismy zdawac sobie sprawe z konsekwencji lub przynajmniej je sobie wyobrazic i poniesc tego konsekwencje ale czyny te nie moga byc wynikiem wyrachowania - jesli cos dam, to oczekuje w zamiam tego samego, obojetnie, czy jest to dobro, czy zlo. Dajac obdarowujesz rownoczesnie samego siebie - dobrem i zlem. Dajac przyjmuje. I wlasnie, umiejetnosc przyjmowania, jest najtrudniejsze i do zrozumienia, i do przyjecia (nomen omen); dajac i rownoczesnie przyjmujac wzbogacamy samych siebie, innych tylko posrednio, bo cokolwiek robimy, to w pierwszej kolejnosci dotyka nas samych. Moze troche zagmatwalam ale po prostu nie wierze w karme w prymitywnej postaci - zlodziej ukradl, jego tez okradna, lub to co ukradl obroci sie przeciwko niemu. Owszem obroci sie przeciwko niemu ale niekoniecznie w tak zewnetrznej formie, raczej jego wnetrze (dusza; ja; cokolwiek to jest) wzbogaci sie o zlo, ktorego dokonal i swiadomosc tego, ze byl w stanie tego dzieje sie z dobrem, niechby to byl nawet usmiech. Obdarowujac kogos usmiechem, najpierw my go odbieramy, potem upieram sie przy tym, ze mam racje. Tak to rozumiem, jesli jestem w bledzie, to chetnie wyslucham sprostowania 10 Odpowiedź przez atam 2013-03-17 17:31:45 atam Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-04-07 Posty: 652 Odp: Wierzycie w coś takiego jak karma?No i mialam nie starac sie rozumiec ? le jakos ta karme trzeba przyblizyc, zeby wiedziec o co chodzi, prawda? 11 Odpowiedź przez apoteoza 2013-03-18 16:18:35 apoteoza 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-09-10 Posty: 5,336 Wiek: 26 Odp: Wierzycie w coś takiego jak karma? atam napisał/a:apoteoza napisał/a:Nie wierzę w karmę, bo popadłabym w paranoję. Uważam, że jak już, to ponosimy konsekwencję swoich czynów-przykład z mnie to jest wlasnie karma - odpowiedzialnosc za swoje czyny, co za tym idzie, swiadomosc tego co robimy, jak robimy, oraz ponoszenie tego czasem przytrafia się nam coś, co nie jest skutkiem naszych decyzji. A konsekwencje tego zdarzenia są dla nas bardzo przykre, pomimo, że to stało się nawet wbrew naszej woli. Podałabym tu za przykład śmierć bliskiej osoby. Ludzie umierają, giną w wypadkach i tak już jest. To nie jest kwestia drugie na nasze życie wpływ mają też czyjeś decyzje. Czy zgwałcona kobieta jest winna sama sobie? Nie. Czy dziecko jest samemu sobie winne, że urodziło się niepełnosprawne, czy to forma kary dla rodziców? ( przepraszam za drastyczne przykłady).I gdyby była to kwestia karmy, to ludzie naprawdę popadliby w paranoję. Myślę, że nie można tłumaczyć sobie wszystkiego karmą. Myślę, że należy starać się zachować zdrowy rozsądek. 12 Odpowiedź przez atam 2013-03-18 21:24:59 atam Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-04-07 Posty: 652 Odp: Wierzycie w coś takiego jak karma? Apoteozo - tak wlasnie jest w zyciu. Ponosimy konsekwencje czyichs decyzji ale nie musimy a czesto i nie mozemy byc za to odpowiedzialni. Jedyna swoboda jaka dysponujemy, to to, jaka my podejmiemy decyzje, ponoszac konsekwencje czyjegos czynu, decyzji. Przyklady sa na kazdym kroku. Tylko ze to jest nieco inna wiem czy jasno to wyrazilam - dla mnie istotne w tym jest to, ze cokolwiek robisz, robisz najpierw dla siebie - bo to wlasnie wraca do ciebie. Nie skupiam sie na czynach innych, tylko na swoich, bo tylko za nie jestem w pelni odpowiedzialna, tylko na nie mam ze w pewnym (nieco jednostronnym) stopniu, odpowiednikiem karmy w katolicyzmie jest sumienie - wewnetrzny straznik dobra i codzien nie zastanawiam sie nad tym, po prostu tak zyje. 13 Odpowiedź przez apoteoza 2013-03-18 23:00:34 apoteoza 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-09-10 Posty: 5,336 Wiek: 26 Odp: Wierzycie w coś takiego jak karma? atam napisał/a:Apoteozo - tak wlasnie jest w zyciu. Ponosimy konsekwencje czyichs decyzji ale nie musimy a czesto i nie mozemy byc za to odpowiedzialni. Jedyna swoboda jaka dysponujemy, to to, jaka my podejmiemy decyzje, ponoszac konsekwencje czyjegos czynu, do końca. Jeśli ktoś wierzy w Boga, to nie może jednocześnie wierzyć w istnienie karmy. Dlatego też każdy inaczej może interpretować łańcuszek przyczynowo-skutkowy. Jedni mogą ponosić konsekwencje swoich czynów, drudzy mogą mogą uznać, że np. "Bóg doświadcza tych, których kocha". Ponadto wierząc w karmę, analogicznie wierzy się w reinkarnację. Zgodnie z tą filozofią, ludzie mogą ponosić karmiczne długi poprzednich wcieleń. Ludzie wierzący pokładają nadzieję w odpuszczeniu grzechów. Zakładając, że czyjąś karmą jest cierpienie, to w takim wypadku nie powinniśmy się tym przejmować, ponieważ taka osoba musi odpracować za poprzednie wcielenie. A mimo wszystko ciężko jest być obojętnym wobec czyjegoś nieszczęścia. 14 Odpowiedź przez atam 2013-03-19 17:57:23 atam Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-04-07 Posty: 652 Odp: Wierzycie w coś takiego jak karma?No i wyszlo szydlo z worka Wypowaidam sie w temacie sobie obcym, bo szczerze mowiac nie interesowalam sie nigdy wschodnimi religiami i buddyzm, hinduizm, krishna itd. sa mi raczej obce. Dlatego nie wiazalam karmy z reinkarnacja. Moja wypowiedz dotyczy raczej zrozumienia, niz deklarowania nie lub wiary. Po prostu ostatnio dosc czesto spotykam sie z wypowiedziami typu - o dobro do mnie wrocilo, zawsze wierzylam/lem, ze jesli bede dobra/y, to dobro wroci do mnie. Patrzylam raczej z niedowierzaniem na te osoby, bo przeciez dobro, zlo, to nie jest cos materialnego, ani tym bardziej cos w rodzaju pucharu przechodniego. Zaczelam dumac nad tym zjawiskiem i doszlam do takich wnioskow, jakie opisalam w poprzednich postach. Ostatnio w ogole dumam nad istota dobra i zla, pewnie stad taki poglad na te czy nie wydaje Ci sie, ze jesli ktos bezwiednie, nieswiadomie zyje zgodnie z karma (spelnia warunki zwiazane z tym zjawiskiem (?)), to czy postepuje niezgodnie z zasadami swojej wiary? Czy grzeszy?No nic. Trzeba bedzie poszerac w roznych zrodlach i dowiedziec sie czegos wiecej na ten temat, zeby moc sie wypowiadac I jeszcze jedno - masz racje piszac o indywidualnej interpretacji lancuszka przyczynowo-skutkowego. Jednak wydaje mi sie, ze nawet wierzac w karme, nie wolno zostawic cierpiacej osoby, bo przeciez to bedzie sie wiazalo z nasza osobista decyzja (o nieudzieleniu pomocy), ktora przeciez w pierwszej kolejnosci dotknie nas samych. Jej.. znow dywaguje w tematach sobie obcych Pozdrawiam Pozdrawiam 15 Odpowiedź przez apoteoza 2013-03-20 20:03:39 apoteoza 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-09-10 Posty: 5,336 Wiek: 26 Odp: Wierzycie w coś takiego jak karma? atam napisał/a:No i wyszlo szydlo z worka Wypowaidam sie w temacie sobie obcym, bo szczerze mowiac nie interesowalam sie nigdy wschodnimi religiami i buddyzm, hinduizm, krishna itd. sa mi raczej obce. Dlatego nie wiazalam karmy z reinkarnacja. Moja wypowiedz dotyczy raczej zrozumienia, niz deklarowania nie lub w karmę, chcąc nie chcąc opowiadasz się po jednej ze napisał/a:Po prostu ostatnio dosc czesto spotykam sie z wypowiedziami typu - o dobro do mnie wrocilo, zawsze wierzylam/lem, ze jesli bede dobra/y, to dobro wroci do wyznają religie Wschodu, to raczej naturalne jest, że w ten sposób postrzegają świat. Jeżeli wierzą w Boga, to raczej nie powinni szukać wygodnych dla siebie rozwiązań. Nie można wierzyć w sposób selektywny i nie powinno się swojej wiary napisał/a:Patrzylam raczej z niedowierzaniem na te osoby, bo przeciez dobro, zlo, to nie jest cos materialnego, ani tym bardziej cos w rodzaju pucharu przechodniego. Zaczelam dumac nad tym zjawiskiem i doszlam do takich wnioskow, jakie opisalam w poprzednich postach. Ostatnio w ogole dumam nad istota dobra i zla, pewnie stad taki poglad na te z prawem karmy, ludzie dostają to, na co zasługują. I nie ma mowy tu o żadnej litości. Nie wierzę i nie chcę wierzyć, że ludzkim życiem kieruje "kosmiczna sprawiedliwość, która dokonuje się poprzez prawo przyczyn i skutków". atam napisał/a:Jednak, czy nie wydaje Ci sie, ze jesli ktos bezwiednie, nieswiadomie zyje zgodnie z karma (spelnia warunki zwiazane z tym zjawiskiem (?)), to czy postepuje niezgodnie z zasadami swojej wiary? Czy grzeszy?Dla ludzi wyznających wiarę chrześcijańską jest nie do przyjęcia wiara w prawo karmy i reinkarnację. atam napisał/a:Jednak wydaje mi sie, ze nawet wierzac w karme, nie wolno zostawic cierpiacej osoby, bo przeciez to bedzie sie wiazalo z nasza osobista decyzja (o nieudzieleniu pomocy), ktora przeciez w pierwszej kolejnosci dotknie nas właśnie, karma zakłada, że każdy zasłużył na swoje cierpienie, nawet kobieta zgwałcona na gwałt, inwalida na niepełnosprawność. Wydaję mi się, że z karmy, to tylko wierzysz w łańcuszek przyczynowo-skutkowy. Również pozdrawiam 16 Odpowiedź przez atam 2013-03-20 20:43:16 atam Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-04-07 Posty: 652 Odp: Wierzycie w coś takiego jak karma? apoteoza napisał/a:Wydaję mi się, że z karmy, to tylko wierzysz w łańcuszek przyczynowo-skutkowy. Najpierw sie doksztalce (co sie skalda na karme itd.), potem powiem czy to prawda - teraz po prostu - nie wiem. Moze masz racje? Moze nie? Do nastepnego 17 Odpowiedź przez apoteoza 2013-03-21 11:13:30 apoteoza 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-09-10 Posty: 5,336 Wiek: 26 Odp: Wierzycie w coś takiego jak karma? atam napisał/a:apoteoza napisał/a:Wydaję mi się, że z karmy, to tylko wierzysz w łańcuszek przyczynowo-skutkowy. Najpierw sie doksztalce (co sie skalda na karme itd.), potem powiem czy to prawda - teraz po prostu - nie wiem. Moze masz racje? Moze nie? Do nastepnego Ok, nie ma problemu, poczekam Posty [ 18 ] Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Zobacz popularne tematy : Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności © 2007-2021
zostawił mnie, za co? 17 lut 2013 - 12:46:58 Witam, nie wierze w kto ze ktoś mi moze jakos pomoc, chciałabym tylko jakis rad, wsparcia, nie wiem, cokolwiek, kopa w zad zeby sie pozbierac, nie wiem. Z moim facetem byłam razem 3 i poł roku. Zaczne od poczatku. Mieliśmy na poczatku naszego zwiazku problemy, nie moglam sobie z tym poradzic, bylam bardzo nerowowa, ogolnie w zyciu moim cos zaczela sie psuc, wszystko po kolei, wszystko po trochu..Troche piłam, zaczełam palic, mimo ze moj juz były nie znosił tego, mowil nie rob tego, ja mu mowilam ze to jest moje jedyne odreagowanie, ze on mi nie pomaga w rozwiazywaniu problemów, wiem głupie, myslałam ze papierosy mi pomoga,załosne, ale dopiero teraz to wiem. Wciągnełam sie, zaczełam palic juz cały czas, nie tylko w nerwach, po prostu nałogowo. Nie mowilam mu o tym bo wiedziałam ze tego nie zrozumie i nie zaakceptuje. I tak moje ukrywanie sie z paleniem trwało 3 i pol roku, dodam ze nigdy nie zapalilam jak mialam sie z nim spotkac, ogolnie bardzo sie pilnowałam. Az w piatek po pracy dostaje sms z wsciekłascia u niego, co robilam w dany dzien w tym i tym miejscu..Ktoś mu powiedział za paliłam papierosa z jakims gosciem. Przyznałam sie, powiedział mi zebym tylko sie przyznała, tak zrobilam, powiedziałam, ze ukrywałam to bo sie własnie bałam takiej jego reakcji, napisał: BYŁO MIŁO. Zatkało mnie, gdzie w walentynki byłm to nasz jeden z najpiekniejszych dni a juz na drugi dzien zostaje sama. Myslałam jest zły, przejdzie mu, pisałam mu sms ze sie zmienie ze rzuce to cholerstwo, ze nie zapale nigdy, ale zby dal mi szanse zebym pokazała ze chce, ze chce zrobic cos dla nas. Jest sobota, pisze, dzwonie do niego a on nic, dałam sobie spokoj, pojechałam do swojej rodzinki i zostawiłam tel w kurtce, po 22 dostałam wczoraj wiadomosc, ze to koniec, ze nas nie ma, zebym nie pisała i nie dzwonila, ze nie chce mnie widziec, ze on teraz bedzie pil i pil do upadłego, zebym sie nie interesowała jego zyciem, zatkało mnie, zobaczyłam tego sms przed 00, odpisałam, ze jak to? Ze za takie cos konczy nasz zwiazek? Najgorsze było w tym sms takie cos: Dziwiłem sie czemu mam prypcie na jezyku i ch..Zatkało mnie, co on mi sugerował? Wiem ze był pijany jak pisał tego sms. Po przeplakaniu wiele godzin, zasnełam. Rano wstałam i od nowa to samo, ryk, krzyk itp. Przestałam do niego pisac dopiero jakas godzine temu bo sie opamietałam. Dziewczyny ja naprawde chciałam sie zmienic, rzucic to cos, nie kłamac, ale on mnie nie chce znac, tylko nie potrafie zrozumiec tego ze ja mu wybaczałam duzo gorsze rzeczy i on dobrze o tym wie,ale on tego nie potrafi mi zapomniec. Ja teraz kompletnie nie widze sensu w niczym. W tygodniu moje urodziny. Mielismy je razem spedzic, zostałam sama, wiem ze ja to spaprałam ale on mi nie chce dac szansy, chyba nie czyta moich wiadomosci do niego, wiem ze o 7 wyszedł z domu i pije..Wiem ze on pije bo mu tez jest ciezko, ale niech da mi sie wykazac, pojechałabym do niego, ale on mowi ze nie chce mnie widziec, ze mnie nie odwiezie bo jest bedzie pijany caly czas, jego praca polega na sciemnianiu i robi cos raz na miesiac, moze dwa razy w miesiacu ma jakies obowiazki wiec wiem ze moze sobie pozwolic na to, bo on w domu siedzi. Dlaczego on ze mna nie porozmawia? Jestem w stanie zmienic wszystko! Mądy Polak po szkodzie..po prostu ja nie widze dalszego sensu w swoim zyciu, po co ja mam wstawac? dla kogo mam zyc? To miał byc moj maz, juz o tym rozmawialismy nawet, jak myslelismy ze jestem w ciazy oboje sie cieszylismy. Ja nie wiem jak ja wytrzymam do konca dzisiejszego dnia, a co dopiero jutro, pojutrze.. Nie wiem czy dac mu czas czy co. Dziewczyny wiem ze ja zawiniłam, moja mama mowila mi zawsze, powiedz mu praawde, ale bałam sie! Co ja moge zrobic zeby on mi wybaczył? Nie rozumiem jego teksty o jakis prypciach..Ja bym nie zostawila kogos kogo kocham za to..Powiedzcie co ja moge zrobic zeby go odzyskac? zostawił mnie, za co? 17 lut 2013 - 12:52:21 Daj sobie spokój, skoro zerwał przez takie coś. Poza tym nie mogłaś mu powiedzieć o paleniu? zostawił mnie, za co? 17 lut 2013 - 12:52:38 wiesz,jakby ktoś mnie perfidnie okłamywał przez 3 i pół roku to też bym się ostro wkurzyła i nie chciała go znać... może to tylko "papierosy", ale jak ktoś kłamie nawet w takiej sprawie to co dopiero w innych... Zostało Ci tylko poczekać, ochłonie, przemyśli to może i wybaczy, a jak będziesz ciągle do niego tak pisać to będzie miał już dosyć natręta. zostawił mnie, za co? 17 lut 2013 - 12:52:48 Jesteście tak dojrzali obydwoje do związku, że maskara! Najpierw spakujcie swoje zabawki do pudełka, dopiero później łączcie się w pary... zostawił mnie, za co? 17 lut 2013 - 12:55:30 Nie przebrnęłam przez to, niby papierosy głupi powód ale chodzi o kłamstwo. zostawił mnie, za co? 17 lut 2013 - 12:56:04 Cytatklasiula wiesz,jakby ktoś mnie perfidnie okłamywał przez 3 i pół roku to też bym się ostro wkurzyła i nie chciała go znać... może to tylko "papierosy", ale jak ktoś kłamie nawet w takiej sprawie to co dopiero w innych... Zostało Ci tylko poczekać, ochłonie, przemyśli to może i wybaczy, a jak będziesz ciągle do niego tak pisać to będzie miał już dosyć natręta. dziekuje za odpowiedz, ja wiem o tym. I powiem tak: On nie wie ze ja paliłam przez caly nasz zwiazek,on mysli ze ja teraz jakos nie dawno zaczełam i pale juz caly czas. Ja naprawde chce dac mu ochlanac, chce to zmienic, ale on narazie nie dopuszcza mnie do siebie.. zostawił mnie, za co? 17 lut 2013 - 13:03:23 Po 1 jak ktoś może komuś zabraniać palic czy czegokolwiek ja tego nie rozumiem jak mozna tak ograniczać drugiego człowieka , no bez przesady w życium bm sobie nie pozwoliła na to a po 2 Ty nie powonnaś kłamć , a po 3 ile Wy macie lat bo z tego co piszesz to wydaje mi sie że jesteście strasznie nie dojrzali . Co to wogóle za tekst że on teraz będzie tylko pił - żałosny tekst . zostawił mnie, za co? 17 lut 2013 - 13:05:51 Kłamstwo czy nie... Przecież ludzie wybaczają sobie nawet zdradę, a on zerwał z powodu fajek? Dla mnie to jakieś nienormalne. elakosa nie czuj się winna, to jemu coś się we łbie pomieszało, a z tego co piszesz wynika, że on też ma problem, ale z alkoholem, a to o wiele poważniejsza sprawa. Znajdź sobie milion zajęć żeby nie myśleć, ja tak zrobiłam gdy zerwał ze mną chłopak, którego przeraźliwie kochałam. zostawił mnie, za co? 17 lut 2013 - 13:06:42 CytatelakosaCytatklasiula wiesz,jakby ktoś mnie perfidnie okłamywał przez 3 i pół roku to też bym się ostro wkurzyła i nie chciała go znać... może to tylko "papierosy", ale jak ktoś kłamie nawet w takiej sprawie to co dopiero w innych... Zostało Ci tylko poczekać, ochłonie, przemyśli to może i wybaczy, a jak będziesz ciągle do niego tak pisać to będzie miał już dosyć natręta. dziekuje za odpowiedz, ja wiem o tym. I powiem tak: On nie wie ze ja paliłam przez caly nasz zwiazek,on mysli ze ja teraz jakos nie dawno zaczełam i pale juz caly czas. Ja naprawde chce dac mu ochlanac, chce to zmienic, ale on narazie nie dopuszcza mnie do siebie.. Mój okłamywał mnie tak przez rok. I nie byłam głupia myśląc, że dopiero zaczął. Kłamał, kłamał, aż zaczął kłamać, że nie ma innej, a miał. Ja nie zaufałabym jeśli ktoś okłamywałby mnie w błahych sprawach. zostawił mnie, za co? 17 lut 2013 - 13:07:05 rozumiem, ze jest Ci ciężko, powinnaś mimo wszystko o niego walczyć. rozumiem też jego, dla mnie kłamstwo w związku, nawet w błahej sprawie, jest czymś bardzo naruszającym jego wątłą strukturę. dla mnie w związku po prostu nie może być miejsca na kłamstwo. chociaż z drugiej strony przyznam, że dziwi mnie tak ostra jego reakcja, gdyby mu zależało, to na pewno by się tak nie zachowywał, nie zdradziłaś go, nie rzuciłaś, nie powinien przede wszystkim uciekać do nałogu, sam przecież Cię o niego obwinia. dziwna sytuacja, nie przekreśla się tak długiego związku z takiego powodu. ale nie powinnaś go tak okłamywać, nie wiem jak tak w ogóle można...! zostawił mnie, za co? 17 lut 2013 - 13:10:41 Cytatanett_a92 rozumiem, ze jest Ci ciężko, powinnaś mimo wszystko o niego walczyć. rozumiem też jego, dla mnie kłamstwo w związku, nawet w błahej sprawie, jest czymś bardzo naruszającym jego wątłą strukturę. dla mnie w związku po prostu nie może być miejsca na kłamstwo. chociaż z drugiej strony przyznam, że dziwi mnie tak ostra jego reakcja, gdyby mu zależało, to na pewno by się tak nie zachowywał, nie zdradziłaś go, nie rzuciłaś, nie powinien przede wszystkim uciekać do nałogu, sam przecież Cię o niego obwinia. dziwna sytuacja, nie przekreśla się tak długiego związku z takiego powodu. ale nie powinnaś go tak okłamywać, nie wiem jak tak w ogóle można...! wiem teraz o tym i naprwde tego załuje, tylko nie potrafie zrozumiec ze zostawił mnie z tego powodu..poniewaz sam nieraz blagał o wybaczenie w wielu gorszych kwestiach i to mnie tez boli. Zreszta sam kiedys mowil ze on sie domysla ze ja pale, wiec skoro juz ktos mu mily doniosł to czemu zrobil z tego taka afere skoro juz niby sie domyslał, mysle tez ze duze znaczenie ma to ze ktos mu powiedział ze ja sobie stałam, smiałam sie, palilam z jakis gosciem i mysle ze to kolejny jego powod złosci( bardzo zazdrosny) zostawił mnie, za co? 17 lut 2013 - 13:13:12 Czyli jak paliłaś to było ok, ale jak on się o tym dowiedział i zdenerwował przez to to już nagle się opamiętałaś że papierosy są błe i je rzucisz? No to.. WCZAS. Swoją drogą łatwo mu to przyszło po trzech latach. Myślałam, że jak się kogoś kocha, to stara się zrozumieć pewne rzeczy i razem wychodzić z problemów. Kłamstwo to kłamstwo, ale takie, które tyczy się Ciebie, Twoich problemów i Twojej bezmyślności, nie zrobiłaś niczego z premedytacją po to, żeby uderzyć bezpośrednio w niego. zostawił mnie, za co? 17 lut 2013 - 13:14:18 Cytatelakosa wiem teraz o tym i naprwde tego załuje, tylko nie potrafie zrozumiec ze zostawił mnie z tego powodu..poniewaz sam nieraz blagał o wybaczenie w wielu gorszych kwestiach i to mnie tez boli. Zreszta sam kiedys mowil ze on sie domysla ze ja pale, wiec skoro juz ktos mu mily doniosł to czemu zrobil z tego taka afere skoro juz niby sie domyslał, mysle tez ze duze znaczenie ma to ze ktos mu powiedział ze ja sobie stałam, smiałam sie, palilam z jakis gosciem i mysle ze to kolejny jego powod złosci( bardzo zazdrosny) ok, ty mu wybaczałaś.. ale to nie znaczy,że on musi. Okłamałaś go w "błahej" sprawie, ale skoro okłamywałaś go i to perfidnie, bo jak sama mówisz zwrócił Ci uwagę że się domyśla (trzeba się było przyznać, dał ci szanse), a ty brnęłaś w kłamstwo dalej. Może uważa,że skoro okłamałaś go w takiej pierdole to pewnie nie tylko w tej sprawie go okłamywałaś... Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.
zostawil mnie czy karma wraca